
Zostać wojownikiem Fianny naprawdę nie było prosto. Rekruci poddawani byli wielu trudnym próbom. Test siły polegał na trzymaniu w wyprostowanej ręce ciężkiego miecza przez wiele godzin. Kandydat nie przechodził testu nawet wtedy, gdy tylko drgnęła mu ręka. Kolejna próba polegała na staniu w wielkim dole, gdzie było się oblężonym przez atakujących wojowników, mając tylko kij do obrony. W innej wersji stało się na podmokłej łące z małą tarczą do obrony, a wojownicy rzucali w rekruta dzidami z bliskiej odległości. Lekkie draśnięcie i próba niezaliczona. Kolejne próby były związane zarówno z szybkością jak i zwinnością. W pełnym biegu trzeba było przeskoczyć przez wyższą od siebie gałąź i schylić się pod gałęzią niższą niż do kolan. A i jeszcze trzeba było uciec przed pościgiem przez gęsty las nie łamiąc żadnej gałązki, nie płosząc zwierząt i żeby zaplecione włosy nie rozczochrały się podczas biegu. No cóż, jeszcze był test na wytrzymałość. Trzeba było biec z kolcem w stopie i dodatkowo usunąć go z ciała nie tracąc prędkości. Ale nie tylko przymioty ciała były ważne, lecz także przymioty ducha. Wojownicy Fianna musieli mieć honorowy charakter. Żenić mogli się tylko z miłości, a nie dla zysku. Nie mogli gromadzić dóbr potrzebnych innym. A czy już wspominaliśmy o uczeniu się 12 tomów poezji na pamięć? To który z testów wybieracie jako pierwszy?
Zadanie
Podejdźcie do stojących niedaleko wojowników, którzy będą nadzorowali wykonanie przez Was testu sprawnościowego na szybkość i zręczność. Nie będziemy Was wpuszczali w gęstwinę, bo jesteśmy wyznawcami hasła “Szanuj zieleń”, a nie wiemy jak tam u Was jest z tą zręcznością.
Pamiętajcie, że działacie drużynowo.